W czerwcu poprowadziłam warsztaty na semKRK #23 BIG — dwie godziny o tym, jak dziś naprawdę działa wyszukiwarka. Bez rewolucyjnych odkryć. Za to z porządkowaniem wiedzy, która w branży SEO potrafi się rozjechać szybciej niż wyniki wyszukiwania po kolejnym core update.
Tytuł brzmiał: Dlaczego Google wie, że nie szukasz jabłka, węża czy jaguara? O tym, że SEO przestało być grą w słowa kluczowe, a stało się sztuką dogadywania się z algorytmem, który coraz lepiej rozumie, czego naprawdę szukasz.
Poniżej znajdziesz pełne nagranie warsztatu i moje komentarze do kluczowych fragmentów — uporządkowane tak, żebyś mógł wrócić do konkretnego tematu bez przewijania dwóch godzin nagrania.
Warsztaty semKRK #23 BIG, czerwiec 2025. Prowadzenie: Ewelina Podrez-Siama, Fox Strategy.
Od upychania fraz do rozumienia znaczenia — cztery etapy wyszukiwarki
Zaczęłam warsztat od takiego obrazka: SEO-wiec w 2025 roku. Trochę zmęczony, trochę zdezorientowany, trochę bojący się, że przestał nadążać. Jeśli się w tym rozpoznajesz — to dobrze, bo ta prezentacja była właśnie dla Ciebie.
Pamiętasz Google w 2008 roku? Dziesięć niebieskich linków. Keyword stuffing jako strategia, nie jako błąd. Buty na lato powtórzone osiem razy w nagłówkach, dorzucone do meta keywords — i nadzieja, że Google nas polubi. Wyszukiwarka nie rozumiała wtedy, co chcemy powiedzieć. Bardziej sprawdzała, ile razy to powiedzieliśmy.
Na warsztacie przeprowadziłam uczestników przez cztery etapy ewolucji wyszukiwarki:
Katalog — statyczny spis stron. Szukasz sam, Google tylko indeksuje.
Wyszukiwarka — szybka, skuteczna, ale dosłowna. Rozpoznaje frazy jak słowa, nie rozumie, czego naprawdę szukasz.
Asystent — semantyka, NLP, rozpoznawanie intencji. Voice search, featured snippets, People Also Ask, personalizacja wyników.
Partner w rozmowie — AI Overviews, AI Mode. Google generuje odpowiedzi, przewiduje kolejne pytania, inicjuje konwersację.
Dla SEO oznacza to jedną rzecz: samo pojawienie się w Google to dużo za mało. Trzeba zostać wybranym głosem — tym, który algorytm cytuje, nie tylko tym, którego indeksuje.
Pisz jak człowiek, myśl jak algorytm, rozumiej mechanikę — i mów ludzkim językiem. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Resztę warsztatu poświęciłam na rozkładanie tego na czynniki pierwsze.
Intencja użytkownika: nie co wpisuje, ale dlaczego
Każdy SEO-wiec zna podział na intencje informacyjne, nawigacyjne, transakcyjne i komercyjne. Większość traktuje go jak tabelkę z podręcznika i zamyka po pierwszym spojrzeniu. Na warsztacie chciałam pokazać, że to nie jest teoria do zapamiętania, tylko praktyczne narzędzie do podejmowania decyzji — każdej, od wyboru formatu treści po odpuszczenie frazy, na której nie masz szans.
Wzięłam kilka przykładów i rozebrałam je z uczestnikami na żywo:
„Jak działa ChatGPT” — intencja czysto informacyjna. W wynikach poradniki, definicje, wpisy blogowe. Reklama się pojawiła, ale nie pasowała do intencji — prawdopodobnie przestrzelona kampania z za szerokim dopasowaniem. I tu jest ważna lekcja: jeśli widzisz reklamy przy frazie informacyjnej, nie zakładaj automatycznie, że intencja jest transakcyjna. Sprawdź organic — on powie więcej.
„Nike Air Max 270 damskie” — tu sprawa jest jasna. Ktoś wie, czego szuka. Chce kupić. Dawaj kartę produktową, cenę, przycisk „dodaj do koszyka”. Blog o wyborze butów do biegania na tym etapie tylko wydłuża ścieżkę i marnuje potencjał sprzedażowy frazy.
„Najlepszy laptop gamingowy 2025″ — środek lejka. Ni to informacyjna, ni transakcyjna. Ktoś bada temat, porównuje, szuka zestawienia. Tu wygrywają rankingi, porównania, eksperckie recenzje — nie strony kategorii.
Cztery błędy, które widzę najczęściej
Na warsztacie omówiłam je szczegółowo, tu podaję kwintesencję — bo to naprawdę są błędy popełniane nawet przez doświadczonych marketerów:
Poradnik zamiast strony produktowej (i na odwrót). Fraza transakcyjna dostaje bloga. Fraza edukacyjna — landing z hasłem. Obie strony tracą.
Landing, który nic nie tłumaczy. SERP jasno sugeruje intencję informacyjną, a użytkownik trafia na grafikę ze sloganem. Ani nie klika, ani się nie dowiaduje, ani nie zostaje.
Poradnik zamiast porównania. Konkurencja robi rankingi „najlepszy X 2025″, a Ty piszesz „na co zwrócić uwagę przy wyborze X”. Google chce ranking — daj mu ranking.
Ignorowanie People Also Ask. Google sam podsuwa pytania użytkowników. Jeśli Twój content na nie nie odpowiada — tracisz szansę na featured snippet i na AI Overviews.
Jedno zdanie z warsztatu, które warto zapamiętać: nawet najlepszy content nie zadziała, jeśli odpowiada na inne pytanie niż to, które zadaje użytkownik. To tak, jakby ktoś zapytał o drogę do apteki, a Ty odpowiadasz historią farmacji.
Gdzie szukać intencji? Najskuteczniej — bezpośrednio w wynikach wyszukiwania. Narzędzia typu Ahrefs pokażą dominującą intencję, ale SERP pokaże niuanse — w tym intencje mieszane, których narzędzia często nie wyłapią.
Jeśli chcesz głębiej zrozumieć, jak intencja, kontekst i encja składają się w całość — napisałam o tym osobny tekst: Encja, kontekst i intencja. Bo słowo kluczowe dziś nie wystarcza.
Kontekst wyszukiwania: ta sama fraza, różne światy
Użytkownik wpisuje „prezent dla chłopaka”. Ale który chłopak? Dwunastolatek? Dorosły mężczyzna? Prezent walentynkowy, świąteczny, urodzinowy? Google nie zgaduje na ślepo — analizuje kontekst. I to właśnie kontekst decyduje, które wyniki zobaczysz.
Co Google bierze pod uwagę:
Poprzednie wyszukiwania. Jeśli przed chwilą szukałaś przepisów keto, to fraza „dieta” poprowadzi Cię do wyników low carb, nie wegańskich.
Lokalizacja. „Najlepsza pizza” we Wrocławiu i w Krakowie to dwa zupełnie różne zestawy wyników.
Czas. „Prezent dla chłopaka” w lutym = walentynki. W grudniu = Gwiazdka (albo prezent dla taty).
Urządzenie. „Jak zrobić zrzut ekranu” na telefonie i na desktopie — inne instrukcje, inne wyniki.
Case z warsztatu: „Windy Kraków”
Ten case pojawił się spontanicznie — zgłosił go jeden z uczestników i okazał się jednym z najciekawszych momentów całego warsztatu.
Fraza „windy Kraków” powinna logicznie prowadzić do producentów wind i firm serwisowych. Problem w tym, że portal Windy.com (pogodowy) zdominował wyniki — ale nie wszędzie jednakowo. Kiedy wpisałam tę frazę z lokalizacją Wrocław, Windy.com się nie pojawiło. Kiedy przełączyłam na Kraków — top wyniki nagle były zdominowane przez serwis pogodowy.
Co to oznacza? Google powiązał kontekst lokalizacji krakowskiej z inną encją niż wrocławskiej. Prawdopodobnie przez wzorzec wyszukiwań użytkowników w Krakowie, którzy faktycznie częściej szukali pogody pod tą frazą. To nie jest kwestia domain rating — to kwestia tego, jak użytkownicy w danej lokalizacji kształtują intencję.
Dla SEO-wca pracującego z klientem z branży windowej to prawdziwy koszmar komunikacyjny. Budżet poszedł na optymalizację frazy, a Google zmienił intencję pod wpływem brandu, który nawet nie jest konkurentem biznesowym.
Wniosek jest taki: nie słowo kluczowe decyduje, czy Twoja strona pojawi się w wynikach. Decyduje kontekst użycia tego słowa — dla kogo, w jakiej sytuacji, w jakim celu. Nawet idealnie dopasowana fraza nie pomoże, jeśli treść nie odpowiada na intencję i nie wpisuje się w kontekst.
Encje i semantyka: Google nie widzi słów — widzi pojęcia
W 2019 roku Google wdrożyło BERT-a — model, który nauczył wyszukiwarkę czytać zdania w kontekście całej wypowiedzi. Wcześniej algorytm traktował słowa jak oddzielne elementy: „pies”, „jeść”, „czekolada”. Po BERT-cie zaczął rozumieć, że pies i czekolada w jednym zdaniu to potencjalne niebezpieczeństwo — i takie wyniki zaczął pokazywać.
To był punkt zwrotny, ale dziś jesteśmy dużo dalej. Google nie szuka fraz — szuka znaczenia, intencji i powiązań między pojęciami. A fundamentem tego rozumienia są encje.
Encja to konkretne, rozpoznawalne pojęcie — coś, co ma swoją tożsamość w oczach Google. Firma, osoba, miejsce, zjawisko, produkt. Apple to nie tylko owoc — to encja technologiczna. Jaguar to nie tylko zwierzę — to też marka samochodowa. Rak to choroba, znak zodiaku i zwierzę. Google musi rozstrzygnąć, o którą encję chodzi — i robi to na podstawie kontekstu.
Na warsztacie pokazywałam to na prostych przykładach: zebra (zwierzę, przejście dla pieszych, motyw w designie), wąż (zwierzę, narzędzie ogrodowe, część do zmywarki). Każde słowo może mieć wiele encji — i Google nie łączy Twoich treści ze słowem, tylko z encją, którą zna.
Najważniejsze zdanie z tej części warsztatu: Google nie widzi wyrazów — widzi encje. Powtarzanie słów kluczowych bez kontekstu encji nie ma racji bytu. Jeśli Google potrafi połączyć Twój tekst z tematami, które już zna, trafisz do wyników — nawet jeśli użytkownik wpisze to zupełnie innymi słowami.
Co to oznacza w praktyce? Pisz tak, żeby tekst mapował znane encje. Używaj konkretnych, nazwanych pojęć. Dodawaj synonimy i frazy powiązane — nie po to, żeby upchać więcej słów kluczowych, ale żeby pomóc algorytmowi zaklasyfikować Twój tekst. Przy artykule o diecie keto powinny się pojawić: adaptacja, tłuszcze, ketony, węglowodany, stan metaboliczny — bo to są pojęcia, które naturalnie tworzą kontekst semantyczny tego tematu.
I jeszcze jedno: nie bój się synonimów. „Odchudzanie”, „redukcja masy ciała”, „utrata wagi” — to nie kanibalizacja, jeśli używasz ich w jednym artykule. Kanibalizacja pojawia się wtedy, gdy tworzysz osobne artykuły na te same synonimy. Buduj dobry klaster tematyczny zamiast mnożyć bliźniacze wpisy.
Więcej o tym, czym jest encja i jak ją budować: Encja marki osobistej — co Google i AI o Tobie wiedzą i Encja marki — jak Google rozumie Twoją firmę.
Topical authority: jeden tekst to za mało
Intencja, kontekst, semantyka, encje — wszystko to prowadzi do jednego pytania: czy Google może Ci zaufać jako źródłu wiedzy na dany temat? To jest topical authority — zaufanie budowane nie jednym artykułem, ale całą strukturą tematyczną.
Na warsztacie pokazywałam to na przykładzie frazy „jak schudnąć” — której samo pokrycie jednym tekstem nie ma żadnego sensu. „Jak schudnąć przed ślubem” i „jak schudnąć po 40″ to dwa kompletnie różne światy użytkownika. Jeden szuka szybkiego efektu w ograniczonym czasie, drugi — zrównoważonego podejścia z uwzględnieniem zmian metabolicznych i hormonalnych. Jeden poradnik dla obu? Piszesz do wszystkich i do nikogo.
Jak to budować:
Zaczynasz od pillar page — kluczowej treści odpowiadającej na ogólne zapytanie. Potem tworzysz supporting pages — artykuły rozwijające konkretne aspekty, pytania, przypadki. Kluczem nie są same teksty, ale powiązania między nimi: linkowanie wewnętrzne, wspólna struktura, spójna nawigacja.
Google nie analizuje tylko tego, co piszesz — analizuje, jak to wszystko ze sobą łączysz. To jak układanie tematycznego Lego: każda część wnosi coś, ale całość działa dopiero, gdy elementy do siebie pasują.
Narzędzia, które polecałam na warsztacie: Surfer SEO (topical map — wizualizacja klastra), Ahrefs (matching terms, parent topic do planowania hierarchii), a nawet ChatGPT czy Gemini do prototypowania struktury klastra — z zastrzeżeniem, że AI zaproponuje, ale człowiek musi zweryfikować frazy i dopasować klaster do realnych wyników wyszukiwania.
I jeszcze o E-E-A-T, bo na warsztacie też to omawiałam: doświadczenie, ekspertyza, autorytet, wiarygodność. To nie jest hasło z dokumentacji — to Twoje bio, Twoje źródła, Twoja forma wypowiedzi, Twoje linkowanie. Jeśli konsekwentnie dostarczasz wysokiej jakości treści w zdefiniowanym obszarze, stajesz się dla Google naturalnym wyborem. Dokładnie jak w realnym świecie: jeśli jesteś specjalistą, potrafisz coś dobrze wytłumaczyć, ludzie zaczną Cię polecać i wracać po więcej.
AI Overviews i AI Mode: pisz, żeby być zacytowanym
Tu zaczyna się ta część warsztatu, w której nastrój na sali zmienił się najbardziej — bo dane nie są optymistyczne.
Pokazałam analizę Ahrefs na próbie 150 000 fraz, dla których pojawiło się AI Overview. W marcu 2024 średni CTR pierwszej pozycji wynosił 7,3%. Rok później — 2,6%. Prawie trzy razy mniej kliknięć z tego samego miejsca. Masz top 1, a AI Overview wjeżdża nad Twój wynik i odpowiada za Ciebie. Zamiast kliknięcia — cytat. Zamiast ruchu — świadomość.
Ale to nie jest koniec gry — to zmiana planszy. I niesie szanse, których wcześniej nie było.
Po pierwsze: bycie cytowanym to rozpoznawalność brandu nawet bez kliknięcia. Jeśli Twoja marka pojawia się w odpowiedzi AI, użytkownik Cię zapamiętuje. Konwersja może przyjść pośrednio.
Po drugie: AI Overview cytuje też treści spoza top 10. Jeśli nie możesz się przebić na frazę organicznie, ale masz merytorykę, strukturę i aktualność — możesz pojawić się ponad konkurencją, której nie udało Ci się przeskoczyć klasycznie.
Co działa w AI Overviews
Na warsztacie omówiłam sześć elementów, ale esencja jest taka:
Dobra struktura treści — pillar + supporting + sensowne linkowanie. AI Overview wyciąga fragmenty z jednej podstrony, ale może cytować różne części Twojego serwisu. Spójny klaster daje Ci więcej szans.
Konkretny język bez lania wody. Odpowiadaj wprost na pytanie użytkownika. Bez wstępów jak z wypracowania, bez dygresji. FAQ z ponownie sformułowanym pytaniem jako nagłówek + krótka odpowiedź — to format, który AI lubi i chętnie cytuje.
Format parsowany przez AI. Listy, tabele, wypunktowania. Oznaczaj kluczowe informacje HTML-em. I nigdy nie wstawiaj tabeli jako obrazka — AI jej nie odczyta.
Aktualność. Google nie chce odgrzewanych kotletów. Odświeżaj starsze artykuły, dodawaj nowe dane, dawaj coś, czego nie mają inni — choćby jedną informację, którą nikt jeszcze nie podał.
E-E-A-T na poważnie. Boks autora z bio i specjalizacją. Źródła zewnętrzne z opisem. Fact-checking — zwłaszcza jeśli generujesz treści przez AI. Oddzielaj opinie od faktów: „moim zdaniem” to nie to samo co „według badań”.
Dane strukturalne. Nawet jeśli Google mówi, że nie pokazuje rich results dla FAQ czy How-To, nie oznacza to, że ich nie analizuje. Oznaczaj semantycznie — checklisty, instrukcje, przepisy — bo to może ułatwić cytowanie w AI Overview.
Narzędzia, które polecałam
Dwa rozszerzenia do przeglądarki, które warto mieć:
Google AI Overviews plugin (Chrome) — podgląd, jak Google składa odpowiedzi, skąd czerpie fragmenty. Dobre do analizy konkurencji i testowania zapytań.
AI Overview Extractor (Firefox, Chrome) — stworzony przez Romana Rosenbergera, mojego współpracownika z Fox Strategy. Rozbiera AI Overview na części pierwsze: nagłówki, akapity, źródła. Pokazuje, jakie formaty preferuje Google, jakiej długości akapity przyciągają uwagę. Bezpłatny.
A do monitorowania obecności marki w wynikach AI — ZipTie.dev (Tomasz Rudzki, Bartłomiej Góralewicz). Sprawdza, czy Twoje treści są cytowane w AI Overviews i w ChatGPT, mierzy sentyment wypowiedzi AI o Twojej marce.
AI Mode — bonus z warsztatu
Na koniec warsztatu zrobiłam szybki bonus o AI Mode — trybie, który w momencie prezentacji działał tylko w Stanach Zjednoczonych, ale nieuchronnie zmierza do Europy. To nie jest lista linków. To interfejs rozmowy z wyszukiwarką, jak ChatGPT, ale oparty o wiedzę z zindeksowanego internetu.
Dla SEO oznacza to fundamentalną zmianę: nie prowadzimy już działań dla fraz — prowadzimy SEO dla konwersacji. Treść to nie monolog, tylko odpowiedź otwierająca kolejne pytania. Pisz zwięźle, ale logicznie. Przewiduj, o co użytkownik zapyta dalej. Każdy fragment powinien być zrozumiały sam w sobie — bez potrzeby scrollowania.
Więcej o tym, jak LLM-y pracują z Twoją marką: Marka w LLM-ach — co RAG o Tobie wie i dlaczego to ważniejsze niż pozycja w Google.
Co możesz zrobić dziś — zadanie domowe z warsztatu
Na koniec warsztatu zostawiłam uczestnikom konkretne zadania. Zostawiam je też Tobie — bo wiedza bez działania to notatka, którą zapomnisz za tydzień.
1. Sprawdź, czy Twoje treści mają strukturę klastra. Wejdź na swoją stronę i poszukaj: jest pillar content? Są supporting pages? Jest linkowanie między nimi? Jeśli Twoje artykuły istnieją w oderwaniu od siebie — zacznij je łączyć.
2. Przepisz choć jeden artykuł tak, by odpowiadał na pytania użytkownika. Weź swoją najsilniejszą treść i zadaj sobie pytanie: czy ona naprawdę odpowiada na to, czego szuka czytelnik? Dodaj FAQ, konkretne definicje, cytowalne akapity, źródła. Sprawdź, co się zmieni w ciągu kilku tygodni.
3. Zidentyfikuj tematy, w których chcesz być głosem — nie „frazą”. Zrób listę obszarów tematycznych, w których chcesz być cytowany. Nie chodzi o to, żeby być wszędzie. Chodzi o to, żeby być tam, gdzie Twój głos ma znaczenie.
Dalej niż warsztat
Na semKRK skończyliśmy na mechanizmach — intencjach, kontekście, encjach, AI Overviews. Ale jest jeszcze warstwa głębiej: jak zbudować encję osobową tak, żeby algorytm wiedział, kim jesteś. Jak dane strukturalne, Wikidata i triangulacja autorytetu składają się w spójny obraz. Dlaczego jedne marki startują z przewagą — i jak ten efekt zbudować świadomie.
O tym wszystkim piszę w książce Marka osobista w czasach AI i generatywnego wyszukiwania, która ukaże się nakładem Helionu. Jeśli warsztat uporządkował Ci wiedzę o tym, jak działa wyszukiwarka — książka pokaże, jak w tej wyszukiwarce (i w LLM-ach) zbudować rozpoznawalną, spójną markę.
Czytaj dalej
- Encja, kontekst i intencja — bo słowo kluczowe dziś nie wystarcza — pogłębienie trzech pojęć z warsztatu, z przykładami i frameworkiem.
- Encja marki osobistej — co Google i AI o Tobie wiedzą — jak sprawdzić, co algorytm wie o Tobie, i jak to zmienić.
- Encja marki — jak Google rozumie Twoją firmę — dla tych, którzy budują widoczność firmy, nie tylko osoby.
- Trust Halo — gdy encja przenosi się na nowe projekty — efekt, dzięki któremu kolejne projekty startują z przewagą.
- Marka w LLM-ach — co RAG o Tobie wie — bo widoczność w Google to już połowa obrazu.
- BLUF — jak armia nauczyła nas pisać pod LLM-y — format treści, który AI cytuje najchętniej.






